piątek, 7 września 2012

Joanna - królowa peelingów, czyli kolejny złuszczający hit polskiego producenta

Czy ktoś nie zna mini peelingów Naturia Joanny o wspaniałych owocowych zapachach? Ja miałam chyba wszystkie - truskawkę, kiwi, gruszkę, grejpfrut, porzeczkę i inne. Małe buteleczki i niska cena nie pozwalały na nudę - co trzy tygodnie można było zmienić sobie wariant zapachowy. Poza tym, to były całkiem solidne kosmetyki, kolorowe, zabawne opakowania kryły w sobie niezłe drapaki, po których użyciu skóra była ładnie złuszczona i zaróżowiona.

Zdjęcie producenta, widoczne są na nim wszystkie trzy peelingi: z oliwkami, z mlekiem i miodem, z bzem

Ostatnio Joanna wypuściła, moim zdaniem, jeszcze przyjemniejsze kosmetyki do wykonania peelingu, tym razem w ramach linii 'Z Apteczki Babuni'. Jeden spośród nich, bzowy, kupiłam. Pewnie bym się na niego nie skusiła, gdyby nie to, że zachwycił mnie zapach bzu w płynie do kąpieli tej marki. I jestem zachwycona nim tak bardzo, że muszę się moją opinią o nim jak najszybciej podzielić.


Tak prezentuje się opakowanie "na żywo". 

Estetyczny plastikowy słoiczek o pojemności 300 g kryje natomiast taką oto zawartość:


Jak widzicie, peeling jest w odcieniu liliowym, musicie mi natomiast uwierzyć na słowo, że ma postać dość rzadkiej galaretki z zatopionymi drobinkami, oraz, że pachnie najprawdziwszym majowym bzem. Bujne kwiecie i zielone listki krzewu zostały ujęte tak naturalnie, wdzięcznie, a całość jest tak zręcznie skomponowana, że ciężko mi uwierzyć, że to polski producent kosmetyków z niższej półki cenowej. Bzowa linia kosmetyków Un Matin au Jardin od Yves Rocher przegrywa z kretesem. 

No, ale nie nie samym zapachem przecież żyje kosmetykomaniaczka. Zerknijcie jeszcze tylko na to, jak wygląda na dłoni i zaraz opiszę Wam odczucia odnośnie konsystencji i działania tego produktu.


Peeling dobrze nakłada się na skórę, nie spada, nie ucieka między palcami. Stosowałam go zarówno na sucho, jak i na mokro. W obu tych przypadkach wykazuje dobrą skuteczność i nie podrażnia mojego naskórka. Stosowany na sucho, lepiej złuszcza i powoduje trochę mocniejsze zaczerwienienie skóry. Daje się to jednak łatwo złagodzić nałożeniem bogatego kosmetyku odżywczego po zabiegu złuszczania (masła, odżywczego balsamu itp.), co i tak zawsze robię po jakimkolwiek peelingu.

Drobinki nie są specjalnie liczne, nie są też duże, ale za to bardzo ostre. Dzięki temu, nawet użycie niewielkiej ilości peelingu pozwala dobrze złuszczyć naskórek. Kosmetyk jest wydajny, co widzę po zużyciu. Stosuję go regularnie co 4-5 dni od około 3 tygodni na całe ciało i mam jeszcze blisko 3/4 opakowania. Dobry wynik! 

Zakręcany słoiczek uważam za dobre opakowanie dla tego typu produktów, ponieważ łatwo nabrać odpowiednią ilość kosmetyku, oraz zużyć go do samego końca (zdenkować, ot co). Poza tym, ładnie się prezentuje na wannie. Być może nie jest szczególnie poręczny pod prysznicem, gdy mamy mokre dłonie, ale nie przeszkadza mi to na tyle, by przeważyć zalety tego typu opakowania.

Jego cena również jest niewygórowana. Za swój zapłaciłam 14 zł, widziałam go też w Super-Pharm w jakiejś promocji jeszcze taniej. 

Dla mnie 10/10. Dawno żaden kosmetyk tak mnie nie zachwycił. Najchętniej używałabym go codziennie - tak dobre są efekty i przyjemność stosowania.

Jedyny minus, jaki potrafię podać, to to, że pod zakrętką nie ma żadnej folii zabezpieczającej, wieczka, nic, co mogłoby chronić produkt przed mackami sklepowych obmacywaczy. Nie chciałabym, by ktoś gmerał paluchami w kosmetyku, który potem nakładam na skórę. Z tego powodu raczej nie kupię go nigdy w drogerii samoobsługowej, ale będę się zaopatrywać wyłącznie u zaprzyjaźnionej pani w małym sklepiku osiedlowym.

Powąchajcie tylko, a jestem pewna, że się skusicie ;)

Buziaki,
Fifruwajka

3 komentarze:

  1. wYGLĄDA SUPER! :)
    Zapraszam Cię do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie miałam, ale na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. sam kolor kusi, cudo - będę polować

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...