środa, 12 września 2012

Recenzje: Klorane szampon odżywczy do włosów z mango, Phenome olejek nawilżający

Dziś dwie recenzje kosmetyków troszeczkę droższych niż te, które zazwyczaj pokazuję, jednak naprawdę wartych uwagi (z pewnymi jednak zastrzeżeniami).

Szampon Klorane od jakiegoś czasu stoi u mnie nieużywany. Zimą zużyłam dwie buteleczki 200 ml będąc z niego bardzo zadowolona. Kolejna zakupiona butelka, tym razem 400 ml, stoi od wiosny praktycznie nieużywana.


Zmieniły się po prostu potrzeby moich włosów. Wcześniej były one suche, łamliwe, bardzo słabe, farbowane na jasne odcienie blondu. Gęsty, odżywczy, perłowy szampon spisywał się naprawdę dobrze. Mimo obecności SLES, nie przesuszał włosów, wygładzał je, utrzymywały względną świeżość przez dwa dni. Dawało się rozczesać pasma nawet bez użycia po nim odżywki.



Od jakiegoś czasu nie rozjaśniam włosów, partie u nasady nie były nigdy poddane żadnym intensywnym zabiegom chemicznym. Szampon zaczął je obciążać, niedługo po myciu zaczynają wyglądać nieświeżo.

Szampon dedykowany jest włosom suchym i zniszczonym. I w przypadku TYLKO takich się sprawdza. Włosy zdrowe u nasady i przesuszone tylko na końcach nie będą z niego zadowolone.

Szampon jest perłowy, ma gęstą, kremową konsystencję.

Jego wielkim plusem jest na pewno zapach. Piękny, owocowy, dość słodki i intensywny. Sama przyjemność.

Jest on, niestety, dość drogi. Ja swoje 400 ml kupiłam w promocji za 44 złote. Za butelki 200 ml płaciłam zazwyczaj około 34 złote. Sporo. W końcu to tylko szampon, sam cudów z czupryną nie zdziała. Od kiedy przestawiłam się na dużo tańsze szampony, portfel odetchnął, a włosy wcale nie ucierpiały na tych zmianach.

Czy polecam? I tak, i nie. Osoby o włosach bardzo suchych będą zadowolone, o ile są skłonne zapłacić tyle za, bądź co bądź, tylko szampon. Nie nadaje się on jednak w żadnym wypadku dla kogoś, kto posiada skłonną do przetłuszczania się skórę głowy, o nie...

Kolejnym bohaterem tego posta jest nawilżający olejek do twarzy Phenome. Kosmetyk bardzo dobry, skuteczny, przyjemny w użyciu, bogaty w substancje aktywne, ale super drogi. 30 ml tego cuda kosztuje 145 zł. Gdyby jego cena była choć o połowę niższa, łatwiej byłoby mi go polecać.


Ciemna, szklana buteleczka chroni naturalny, ekologiczny produkt, składający się w dużej mierze ze skutecznych, ale i wrażliwych na światło czy temperaturę substancji czynnych. Olejek ten jest reklamowany przez producenta jako panaceum na niemal wszystko. Sami przeczytajcie:

Lekki, aksamitny olejek do nawilżająco-regenerującej pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Bogaty w organiczne oleje, intensywnie nawilża i odżywia naskórek, doskonale wygładza drobne linie i nierówności, dostarcza substancji zwalczających wolne rodniki oraz zabezpieczających przed procesem starzenia się skóry. Doskonale regeneruje, odpręża i koi, przynosi ulgę zestresowanej i napiętej skórze. Naskórek staje się jedwabiście gładki, delikatny i sprężysty, zabezpieczony subtelnym filmem ochronnym.



I najlepsze jest to, że to wszystko prawda. Jest to kosmetyk - geniusz. Miałam obawy przed jego stosowaniem - to przecież olej, a moja mieszana, skłonna do krostek cera nie lubi na ogół ciężkich konsystencji. I owszem, stosowanie go solo, na gołą skórę, kończyło się taflą tłuszczu na twarzy. Dodawany jednak w ilości 1-2 kropli do codziennego kremu niesamowicie podnosił jego wartości odżywcze, nawilżające, wyglądał na buzi korzystnie i wraz z kremem wchłaniał się niemalże do matu.

Gdy moja cera była przesuszona czy podrażniona, stosowałam go samodzielnie. Pięknie koił i nawilżał, nie powodując przy tym wysypu krostek.Moja cera trądzikowa naprawdę akceptowała ten kosmetyk.

Dobrze się również sprawdza dodawany do maseczek. Nawet buble mogłam dzięki niemu spokojnie zużyć.

Jego dużą wadą jest krótki termin przydatności do użycia. Z jednej strony, uwiarygodnia to zapewnienia producenta co do naturalności kosmetyku i umożliwia nam kupienie produktu bez szkodliwych, podrażniających konserwantów, z drugiej, sprawia, że zużycie 30 ml wydajnego olejku przez jedną osobę staje się w tak krótkim czasie bardzo trudne. Stosowany tylko na twarz, zgodnie z zaleceniami producenta, zużywa się bardzo wolno. By nie musieć go wyrzucić z powodu przeterminowania, dodaję go do prawie wszystkich kosmetyków pielęgnacyjnych, także tych do ciała. 

Sugerowałabym producentowi sprzedaż produktu w o połowę mniejszych (i tańszych) opakowaniach. Znacznie ułatwiłoby to życie klientom.

No i ta cena, można przecież spokojnie kupić olejek na Biochemii Urody za ułamek ceny Phenome i mieć równie naturalną i skuteczną pielęgnację buzi.

Podsumowując, to są naprawdę dobre kosmetyki, ale mają swoje wady i nie nadają się dla każdego. Cena jest stanowczo za wysoka, w obu przypadkach można znaleźć tańsze, równie dobre odpowiedniki.

Buziaki,
Fifruwajka

1 komentarz:

  1. Cóż, z chęcią skusiłabym się na olejek nawilżający, ale zniechęca mnie przede wszystkim krótki termin przydatności. I tak mam bez tego spore problemy z wykorzystaniem kosmetyków do końca - niepotrzebnie mam kilka różnych :D

    Dziękuję za te recenzję :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...