poniedziałek, 1 października 2012

Skromne zakupy z Rossmanna i zamówienie z Oriflame

Nie pozostałam obojętna na gazetkę Rossmanna, o nie... Udało mi się jednak zachować powściągliwość podczas zakupów, kiedy to uświadomiłam sobie, że posiadam zapasy prawie wszystkiego. Produktami, które schodzą u mnie w ilościach wprost niewyobrażalnych są mydła do rąk i nieważne, jak dużo uda mi się ich zachomikować, w krótkim czasie znów muszę uzupełniać zapas. Oboje, i ja i mój narzeczony, mamy silny nawyk ciągłego mycia rąk, być może nawet do  przesady. Myję ręce nawet po zmywaniu naczyń, i tak, wiem, że to absurdalne...


Bardzo lubię mydełka do rąk w płynie Isana (2,99 za sztukę). Są delikatne i ślicznie pachną. Przepadam również za mydełkami Alterry w kostce (chyba 1,59). Z tych, które miałam, zapachowo najbardziej przypadło mi do gustu różane, przetestuję teraz jeszcze wariant nagietkowy, choć nie oczekuję po nim zbyt wiele. Kosteczka powąchana wprost z kartonika nie robi wrażenia.

Mydełko w płynie Korolove Joanny nie było kupione w Rossmannie, dostałam je w sklepiku osiedlowym. Urzekło mnie tym, że pachnie identycznie jak seria z zieloną herbatą Yves Rocher, czyli ślicznie. Było dwukrotnie droższe niż te z Isany, bo kosztowało 6 zł, ale wyjątkowo urzekła mnie ta kompozycja zapachowa.

A teraz moje świeżo odebrane od konsultantki zamówienie z Oriflame. Niewielkie, bo ostatnio słabo u mnie z finansami, ale być może wkrótce będzie lepiej - niewiele mnie dzieli od dostania wymarzonej pracy. Poszaleję sobie w świątecznych katalogach ;) 


Bardzo lubię serię Swedish Spa, uważam, że jest to jedna z bardziej udanych linii pielęgnacyjnych Oriflame. Tym razem kupiłam odżywczą maseczkę do stóp (15,90) i antycellulitowy krem do ciała (17,90). Nigdy ich jeszcze nie miałam, ale używałam innych kosmetyków Swedish Spa i byłam zawsze więcej niż zadowolona. Szczególnie przypadły mi do gustu peeling z imbirem i olejek uniwersalny do ciała i włosów. Na zdjęciu również aktualny katalog. Póki co, niewiele mi wpadło w oko. Na stronie Oriflame można jednak zobaczyć następny katalog 15 i... mój portfel już drży. Mam nadzieję, że się opanuję jakoś.

W Warszawie dziś bardzo zimno i nieprzyjemnie. Winter is coming... Kiedyś zima była moją ulubioną porą roku, jednak z roku na rok staję się coraz większym zmarzlakiem.  Brrrr... A jak tam u Was - cieszycie się na śnieg, sanki i świąteczną atmosferę czy raczej już odliczacie dni do kolejnego lata?

Buziaki,
Fifruwajka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...