piątek, 19 października 2012

TAG: Ile warta jest Twoja twarz?

Tym razem nie została otagowana, a mimo to postanowiłam odpowiedzieć na tytułowego TAGa. Zachęciło mnie to, że wiele bloggerek przede mną zrobiło tak samo. Uświadomiłam sobie również, że rzadko pokazuję na blogu kosmetyki do makijażu, a przecież (rzadziej niż częściej, ale) ich też używam! Dlatego zapraszam Was do zajrzenia w czeluście mojej kosmetyczki. Wszystkie kosmetyki, które pokażę, to moje hity, ponieważ 90% makijaży wykonuję z ich udziałem. 

Tak wyglądają wszystkie razem.


Makijaż z ich użyciem jest dość delikatny i naturalny. Zazwyczaj oczy zaznaczam matowymi brązami, w policzki wklepuję odrobinę pomarańczowego różu w kremie (ultra-delikatny efekt), a usta najpierw obrysowuję konturówką w kolorze ust, by potem wyrysowany kontur wypełnić beżowo-różową pomadką. I już.

Teraz szybkie wyliczenie kosmetyków i ich cen, a potem kilka słów ode mnie na ich temat.


1. Podkład ujędrniający Giordani Gold Oriflame w odcieniu Light Ivory 62,00 zł
2. Korektor mineralny Multi Mineral Anti-Age Concealer Bell w odcieniu 01  12,65 zł
3. Cień pojedynczy Pure Color Estee Lauder w odcieniu Chocolate Bliss 106,00 zł
4. Pomadka-Błyszczyk Nude Celia w odcieniu 602 9,50zł
5. Róż w kremie Air Flow Bell w odcieniu 01 14,00 zł
6. Kwadratowy wkład do paletki cieni Inglot w odcieniu Double Sparkle 463 12,00 zł
7. Kwadratowy wkład do paletki cieni Inglot w odcieniu Matte 452 12,00 zł
8. Tusz do rzęs Oriflame Beauty Wonder w odcieniu Black 35,00 zł
9. Paletka do brwi The Body Shop w odcieniu 02 39,00 zł
10. Konturówka do oczu Joko w odcieniu J450 12,90 zł
11. Konturówka do ust Luminelle Yves Rocher w odcieniu Naturel 15,00 zł

Co daje w sumie: 330,05 zł

Jeszcze słowo komentarza odnośnie powyższych cen. Podałam ceny regularne produktów. Jeśli producent zamieszczał je na swojej stronie lub we własnym sklepie internetowym, łatwe było dla mnie znalezienie wiarygodnej ceny, jeśli nie - kombinowałam. Cena cieni Estee Lauder pochodzi ze sklepu internetowego Douglasa, ceny cieni Inglota znalazłam tu, zdaję sobie jednak sprawę, że mogą być już nieaktualne.

A teraz słów parę odnośnie samych kosmetyków.

1. Podkładu używam rzadko, jeśli jednak już to robię, wybieram ten. Jest delikatny i nie tworzy widocznej warstwy. Nie kryje mocno, ale ładnie ujednolica koloryt skóry. Trzyma się przeciętnie. Nie wpływa negatywnie na stan cery.

2. Korektor Bell ma podobne zalety jak powyższy podkład. Wygląda na buzi naturalnie i lekko, nie ma mocnego krycia, ale ja unikam mocno kryjący 'maskotwórczych' kosmetyków, więc mi to nie przeszkadza. Subtelnie rozświetla skórę.

3. Cienie Estee Lauder mają przepiękny kolor głębokiej czekolady - ciepły i intensywny. Dobrze się z nimi pracuje, jednak ich trwałość pozostawia wiele do życzenia. Na bazie - jest ok. Ale i tak wolę Inglota, choćby ze względu na cenę.

4. Pomadko-błyszczyk Celii sprawił, że odstawiłam praktycznie wszystkie inne szminki. Ślicznie owocowo pachnie i gładko się rozprowadza na ustach. Nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w załamania, nie wypływa poza kontur (choć i tak zawsze zabezpieczam usta konturówką). Pięknie wygląda na wargach, kryje mocniej niż błyszczyk, lśni bardziej niż szminka. W dodatku posiada idealny dla mojej jasnej cery odcień beżu z kroplą różu. Zwłaszcza, kiedy się spieszę, jest niezastąpiony, nakładam go jednym szybkim pociągnięciem i zawsze wygląda perfekcyjnie.

5. Róż w kremie Bell Air Flow jest po prostu fantastyczny! Wspaniale ożywia buzię, zwłaszcza bladą, jak moja. Dzięki temu, że jest w postaci kremowej, wdzięcznie i naturalnie prezentuje się na skórze. Nie tworzy efektu 'pudernicy'.

6 i 7. Cienie Inglota są świetne. Dobrze napigmentowane, trwałe, łatwo je ze sobą połączyć i rozetrzeć. Jasny beż jest świetny jako cień bazowy. W moim codziennym makijażu nakładam go na całą powiekę ruchomą, a w załamaniu rozcieram trochę czekoladowego cienia Estee Lauder. Na koniec używam gorzkiej czekolady z palety Inglota do wzmocnienia linii na górnej powiece (tym samym utrwalam kreskę).

8. Tusz do rzęs Wonder jest genialny. Doskonale rozczesuje, dodaje rzęsom objętości, trochę je wydłuża. Po dwóch warstwach wyglądają naprawdę efektownie, bez efektu ciężkości, bez grudek i pozlepianych rzęs. Mój ulubieniec obok Max Factora 2000 Calorie i Max Factora Masterpiece Max. Kupuję je zamiennie, choć ostatnio najczęściej wybieram jednak Wondera ze względu na cenę (ok. 17-18 zł w promocji w katalogu).

9. Paletka The Body Shop to mój ideał jeśli chodzi o cienie do brwi. Są trzy zestawy kolorystyczne, mój jest ten pośredni (polecam dla szatynek i ciemnych blondynek). Zawiera dwa odcienie brązu: chłodny i ciepły, zazwyczaj mieszam je ze sobą, by uzyskać idealny dla mnie kolor. Cienie trzymają się do wieczora, łatwo się je nanosi, pięknie wyglądają. Opakowanie jest solidne, a sam produkt szalenie wydajny. Jedynym minusem jest dołączony aplikator, którego nie używam, bo jest do niczego. Mam swój pędzelek Hakuro do brwi.

10. Konturówka do oczu Joko ładnie się utrzymuje i jest bardzo miękka, dzięki czemu łatwo się ją nakłada i rozciera. Niestety, łatwo ją zetrzeć z powieki, dlatego zawsze utrwalam ją cieniem. Ma dołączoną gąbeczkę do rozcierania, które nieźle się spisuje. Kosztuje niewiele. Kupię jeszcze nie raz.

11. Konturówka do ust Luminelle niestety została wycofana. Uwielbiałam jej kolor - był identyczny z naturalnym odcieniem moich warg. Nie znalazłam dla niej do tej pory żadnego godnego odpowiednika. Kiedy ją wycofywali, kupiłam trzy sztuki, ta, którą widzicie na zdjęciu, jest ostatnia. Sama konturówka jest niezłej jakości, dobrze się utrzymuje i jest odpowiednio miękka.

To już wszystko, mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tak długim postem

Buziaki,
Fifruwajka

6 komentarzy:

  1. U mnie trochę taniej wyszło :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele kosmetyków kupiłam w promocji, więc nie wydałam na nie tyle ile napisane jest w poście ;)
    Zaraz zerknę do Ciebie, zobaczyć Twoje niezbędniki makijażowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tusz Deborah rewelacja :) jestem bardzo miło zaskoczona. Za niedługo napiszę recenzję na blogu :) bo warto! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko ja to się aż boję liczyć :) Nie to, że mam aż tak dużo i aż tak drogich kosmetyków, ale niestety czasami nie umiem się opanować przed kolejnym nie koniecznie potrzebnym bublem. Bardzo mi się podoba Twoja paletka brązów, marzył mi się zawsze Sleek Au Naturel, ale może nie warto skoro Inglot zbiera tak dobre opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O fajna ta paletka do brwi z TBS , nawet nie wiedziałam , ze taka mają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam ją już jakiś czas temu, więc nie wiem, czy dalej jest w ofercie, ale jest genialna. Są świetne zestawy kolorystyczne.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...