piątek, 9 listopada 2012

Plany blogowe

Mój problem polega na tym, że nie piszę bloga. Nie mam czasu, co więcej, zapowiada się, że w najbliższym okresie nie będę mieć go ani trochę więcej. W poniedziałek wylatuję do Estonii na trzytygodniowe szkolenie i dopiero po powrocie znów zacznę publikować. Cały weekend prawdopodobnie spędzę podczas przygotowań do wyjazdu.

Ale... po powrocie pokażę Wam:

1. kosmetyki z Estonii, które zamierzam kupić (jeśli znajdę coś fajnego, to zrobię konkurs, w którym będziecie mogły to wygrać) :)

2. paczkę z Oriflame, którą zamówię już w poniedziałek online, tego samego lub następnego dnia odbierze mój ukochany, a którą sama zobaczę dopiero 3 tygodnie później

3. zdjęcia Tallinnu :)

Przepraszam, że mój blog taki ostatnio zaniedbany. Ale postaram się później jakoś zrekompensować.

Buziaki,
Fifruwajka

piątek, 2 listopada 2012

Porównanie maseczek: rozświetlająco-nawilżająca Beauty Cycle marki Amway i nawilżająca Aqua Rhytm od Oriflame

Obie maseczki na według informacji na opakowaniach mają za zadanie przede wszystkim nawilżyć buzię. I tu się kończą ich punkty wspólne. Różnią się bowiem znacznie skutecznością, konsystencją i ceną.

Maseczka Oriflame zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Doskonale sprawdzała się latem, lekka żelowa konsystencja dawała poczucie nawilżenia, pozostawiając buzię delikatną i miękką.

Teraz, gdy jest chłodno, preferuję bardziej gęste i odżywcze produkty, z przyjemnością jednak wykończę otwartą tubkę i wiosną kupię kolejne opakowanie.

Maseczka pachnie delikatnie i świeżo, łatwo się rozprowadza i nie spływa podczas nakładania na twarz. 

Nie daje spektakularnych rezultatów, ale wywiązuje się z podstawowego zadania, jakie na opakowaniu deklaruje producent. Nawilża. Co do wygładzania zmarszczek, nie wiem, nie posiadam ;)

Cena regularna: 33 zł, w katalogu w promocji bywa znacznie taniej. Pojemność75 ml.

Z kolei maseczka marki Amway zdecydowanie nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Jest to dla mnie tym bardziej dotkliwe, że produkt umieszczono w wielkiej 150 ml tubie, którą naprawdę trudno mi zużyć, biorąc pod uwagę fakt, że niechętnie jej używam.

Niestety, nie zauważyłam żadnych wyraźnych rezultatów. No, może delikatnie nawilża, ale rozświetlanie cery można włożyć między bajki. Plusem jest na pewno to, że nie działa komodogennie (sprawdzone na cerze z dużą skłonnością do zapychania).

Maseczka ma konsystencję białego niezbyt gęstego kremu. Pachnie ładnie i nienachalnie, od strony wygody użycia nie można jej nic zarzucić.
Kosztuje 49,90, ma jednak aż 150 ml pojemności, czyli dwa razy tyle co produkt Oriflame.

Ale i tak za nią nie przepadam, wolę użyć dowolnej innej. Jeśli ktoś ma pomysł, do jakich innych celów kosmetycznych można wykorzystać nielubianą maseczkę, proszę o komentarz.

Buziaki,
Fifruwajka

czwartek, 1 listopada 2012

Serum uszczelniające naczynka + maseczka łagodząca Bielenda Kasztan

Z serią Kasztan Bielendy jestem zaprzyjaźniona na stałe. Zużywam już chyba trzecią tubkę emulsji oczyszczającej z tej linii. Tym chętniej sięgnęłam więc po tę maseczkę. Za jedną saszetkę zapłaciłam 3,90. To sporo, jednak maseczki tej nie nakłada się grubą warstwą. Do tej pory użyłam jej już cztery razy i pewnie jeszcze wystarczy jej na jedną - dwie aplikacje.

Serum wchłania się niemal natychmiastowo. Po jego aplikacji nakładamy maseczkę, która na skórze zachowuje się jak półtłusty krem. Ma przyjemną, delikatną konsystencję, ładnie wygładza skórę. Nakładałam ją wieczorem i trzymałam na buzi przez całą noc.

Cera po nałożeniu jest złagodzona, uspokojona, nawilżona, a podrażnienia są zredukowane. 

Nie wiem, czy taka maseczka w trwały sposób może  wzmocnić i uszczelnić naczynka. Nie jestem kosmetologiem. W składzie dość wysoko znajdują się  rutyna, witamina C, ginkgo biloba. Są to substancje powszechnie znane jako te najskuteczniej działające na problemy naczynkowe.

Mogę Wam ją serdecznie polecić. W moim przypadku sprawdziła się bardzo dobrze.

Buziaki,
Fifruwajka

Paczki - Oriflame i Pollena-Ewa! Kocham paczki!

Zapisałam się ostatnio do klubu Oriflame. Od kiedy podjęłam pracę, okazało się, że nie mam już czasu na ciągłe rendez-vous z konsultantką. Lubię te kosmetyki, kupuję je regularnie, poza tym tuż obok mojego miejsca pracy znajduje się Warszawska filia Oriflame. Zamawiam je sobie przez internet, a potem odbieram w filii po wyjściu z pracy. 

Moje pierwsze zamówienie składało się z dezodorantów dla mojego faceta (sześciopak), ponieważ jako jedne z nielicznych nie zostawiają w ogóle śladów na ubraniach i długo pachną, dwóch męskich żeli pod prysznic i wody toaletowej Ascendant, która jest jego zapachem "na co dzień". Pozostałe rzeczy są moje i zobaczycie je na zdjęciu poniżej:


Kupiłam: dezodorant do skóry wrażliwej Activelle, mydełko Nature Secrets o zapachu mandarynki i drzewka herbacianego, kredkę do oczu w odcieniu Brown, pędzelek wachlarzowy do pudru i grzebyko-szczoteczkę do brwi. Wzięłam też wodę Dancing Lady, ale chyba oddam ją mamie, bo to jednak dla mnie zbyt mało wyrazisty zapach. Jej natomiast powinna się spodobać - ona lubi takie mydlane klimaty. Mam też próbki wód, które pomogą mi w kolejnych zakupach. Są to: woda toaletowa Delicacy, woda perfumowana By Marcel, woda perfumowana Paradise, woda perfumowana Mirage, woda perfumowana Midnight Pearl, woda toaletowa Dancing Lady Hypnotic Night, woda toaletowa Elvie White Magic, oraz woda toaletowa Sparkle in Paris.

Kiedyś pojawi się też osobny post na temat zapachów Oriflame, ponieważ dzięki dołączeniu do klubu będę miała do nich większy dostęp, a perfumy są tym rodzajem kosmetyków, który wzbudza we mnie największe emocje. 

Kolejną paczkę otrzymałam od firmy Pollena-Ewa. W sklepie internetowym można zrobić fajne zakupy za naprawdę nieduże pieniądze. Ja za całość wraz z przesyłką zapłaciłam 51,83. Zobaczcie, co kupiłam.


Zacznę od lewej. Woda toaletowa Loose no.1 jest na pewno zapachem zbliżonym do Paco Rabanne XS pour Elle. Moim zdaniem ma też coś wspólnego z Flowerbomb EDP, sama nie wiem, co, ale mam takie luźne skojarzenie, pobrzmiewa w niej również słodycz obecna także w So Elixir. Generalnie, pachnie owocowo - kwiatowo, czuję w niej sporo paczuli i odrobinę ocieplającej wanilii. Moim zdaniem to idealny zapach na co dzień właśnie na tę porę roku, którą mamy. Do pracy, do szkoły, nie jest jednak na tyle wyrafinowany, by nosić go na specjalne okazje. Za 10 złotych w promocji jest świetną okazję.

O oczyszczająco-łagodzącym żelu do mycia twarzy (5 zł) nie powiem wiele, podobnie rzecz ma się z perfumowanym dezodorantem Eva (4 zł) i regenerującą maseczką z migdałem i kokosem Eva Natura Therapy (8,33 zł).

Woda perfumowana Eva (15 zł) jest zapachem, po który będę sięgać raczej rzadko. Będę musiała mieć na nią specyficzny nastrój, wiem, jednak, że taki nastrój pojawi się pewnego dnia. Jest to wyraziście kwiatowa, intensywna kompozycja. Uwaga, może być odbierana jako duszna.

Jeśli macie jakieś pytania, chętnie odpowiem. Wiem, że wszystko opisałam bardzo ogólnikowo.

Buziaki,
Fifruwajka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...