sobota, 10 maja 2014

Kolejne nabytki, czyli złe, niedobre sklepy i ich wstrętne promocje

Biedronka znów zaproponowała nam sezonową ofertę kosmetyków. Już pierwszego dnia pojechałam, zobaczyłam i stwierdziłam, że nic mnie kusi oprócz peelingów i maseł Bielendy (5,99 za sztukę). wziąć peeling papaja i masło winogronowe, do tej pory nie wiem, jak to się stało, że w domu z torby zakupowej wyciągnęłam dwa peelingi (przynajmniej zapachy się zgadzały, haha). Peelingi mi się całkiem spodobały, pachną fajnie owocowo, zresztą tak jak się spodziewałam. Patrząc na ich konsystencję i składy, przypuszczam, że to to samo co peeling Zmysłowa Wiśnia, którego właśnie używam, a produkty te jedynie różnią się miedzy sobą wyciągiem z konkretnego owocu.

Po odkryciu feralnej pomyłki, długo chorowałam na 'miałam kupić masło i nie mam, nie potrafię z tym żyć', tak długo, że chyba dwa dni póżniej (wczoraj), zaszłam po masełko. Wzięłam arbuz co by przetestować kolejny zapach. Jak widzicie na zdjęciu poniżej, masło było już przeze mnie macane. Wczoraj nim się wysmarowałam i baaardzo mi się spodobało. Pachnie naturalnie i bardzo wakacyjnie, skóra jest mięciutka i nawilżona. Chcę więcej!(to ci niespodzianka, co? ;) )


W międzyczasie też kupiłam swój ulubiony kremik złuszczający Pharmaceris z 10% kwasu migdałowego, wiem, że do znudzenia Wam o nim opowiadam, ale naprawdę moja cera go u-wiel-bia!
Skusiłam się też na zmywacz do paznokci Bielendy (kosztował chyba 2,20?), nigdy nie miałam, nie słyszałam. Zaciekawił mnie, więc postanowiłam spróbować. Zakupy były zrobione w Hebe, bo tam krem Pharmacerisa widuję najtaniej (ok. 32 zł).



A na koniec, wisienka na torcie, dzisiejsze drobiazgi z The Body Shop. Niedawno polubiłam ich na facebooku, żeby móc śledzić promocje. Co prawda, uważam, że sklep ma grubo przesadzone ceny, więc nie robię tam zakupów tak często jakbym chciała - kupuję tylko wtedy gdy mam duży rabat.  

Tak też było dzisiaj - na facebooku pojawiła się informacja o promocji 2 w cenie 1 na akcesoria. Kupiłam ściereczkę muślinową (jak wykończę obecny żel do mycia twarzy, zaczynam stosować metodę oczyszczania OCM) i szczoteczkę do paznokci. Stara wyzionęła ducha i musiałam ją wyrzucić, a design akcesoriów z The Body Shop akurat pasuje mi do wystroju łazienki (mam dużo 'pseudo' drewnianych elementów: podłoga, blaty szafek itd.).


Za zakupy zapłaciłam 14 złotych, czyli połowę normalnej ceny. Dla mnie bomba :)

Postaram się, żeby następny post to była jakaś recenzja, kiedy piszę posty zakupowe, zaczynam mieć wyrzuty sumienia, uświadamiając sobie, że aż tyle tego wszystkiego kupiłam ... ;)

Pozdrowienia ze słonecznej Warszawy,
Fifruwajka

5 komentarzy:

  1. fajne zakupy,ech jak my kobiety to lubimy prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam te masła i peelingi, ale jednak na żaden się nie skusiłam ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...