sobota, 3 maja 2014

Kwietniowa rozpusta zakupowa

Na moje nieszczęście kupiliśmy mieszkanie w  Szczęśliwicach tuż koło dwóch (!) centrów handlowych. Pod samym nosem dwa Rossmanny, Super-Pharm, Douglas, salon Nyxa, Organique, Ziaja dla Ciebie, wyspy Inglota, The Body Shop, punkt Białego Jelenia, Sephora i Yves Rocher, L'occitane oraz chyba Vipera. Jakby tego było mało, ostatnio otwarto w Reducie Hebe, a w w Blue City zrobili re-otwarcie. Jak się domyślacie, dla mojego portfela, to nie są najlepsze okoliczności...

Tyle tytułem usprawiedliwienia, a teraz do rzeczy. Oto, co kupiłam:

 Na otwarciu Hebe udało mi się dorwać puder rozświetlający Celtica z Catrice oraz kamuflaż Catrice w najjaśniejszym odcieniu (nigdy ich nie widziałam wcześniej w żadnym sklepie). Kupiłam chyba jeszcze maszynki do golenia dla męża i jakieś artkuły higieniczne, dzięki czemu otrzymałam bon na kolejne zakupy, które oczywiście wydarzyły się niedługo później. Moje kolejne podejście do Hebe było jakiś tydzień później gdy kupiłam odżywkę z olejkiem arganowym firmy Organix na promocji -30%.Odżywka zamiast 30 zł kosztowała trochę ponad 20, a ja dzięki bonowi z poprzednich zakupów zapłaciłam 10 zł z groszami. Dobry deal. Jakiś czas później natknęłam się też w Hebe na stylizator do brwi (pędzelek + szczoteczka) z Essence. Oczywiście, zaraz wylądował w koszyku.

W Biedronce przy okazji zakupów spożywczych wyhaczyłam micel z Garnier za około 12 zł i duży żel Nivea za 6. Jak widzicie skusiłam się. ;)

Jakiś czas temu Super-Pharm w Blue City miało swoje urodziny. W związku z tym było kilka ciekawych okazji cenowych, m.in. woda termalna Vichy o pojemności 300g za 9,90 zł. Skusiłam się na dwie. 

Zrobiłam też zamówienie z Oriflame. Głównie kupiłam produkty wyprzedawane: chusteczki do demakijażu za 6,32, korektor Studio Artist za 10,32 (genialny!), oraz kredki Dramatize za 5,52 sztuka. W dobrej promocji był również podkład Giordani Gold, więc wzięłam jedną sztukę (23,92), oraz zestaw do brwi (15,92). Zamiast opłaty ze przesyłkę wybrałam cudownie pachnący peeling Milk &Honey za 11,90.

W Oriflame kupiłam jednak nie tylko kosmetyki.

Skusiłam się na dwa piękne czerwone pudełka na herbatę Fairy City Lights (7,92 za sztukę) oraz na matę plażową Valerie, która choć śliczna jest niestety dość delikatna. Kosztowała jednak tylko 11,92 zł, więc postanowiłam zaryzykować.

Ale to nie koniec zakupów przez internet. Ostatnio coraz bardziej kusił mnie sklep Minti Shop. Oglądałam te kosmetyki i oglądałam, w końcu postanowiłam kupić dwa wielkie bestsellery, żeby zobaczyć o co tyle szumu w blogosferze.

Jak widzicie, postawiłam na słynną szczotkę Tangle Teezer (przecenioną z około 55 złotych na 30) i najbardziej uniwersalną z palet Sleeka czyli Au Naturel.

Najpierw parę słów o sklepie. Kontakt, obsługa, poziom doinformowania klienta są rewelacyjne. Przejrzysta strona i różne opcje wyboru przesyłki również bardzo na plus. Od siebie polecam ten sklep i na pewno nie były to moje ostatnie zakupy tam.

W sekrecie powiem Wam, że czaję się na gąbeczki Real Techniques, paletę BarryM (dla mamy na dzień matki), oraz kolejną sztukę pędzla do kresek Hakuro. Dwie z tych trzech rzeczy są niedostępne, więc czekam na dostawę i robię kolejne zamówienie.

Jak widzicie, paleta ma piękne, neutralne kolory. Dziś już zrobiłam nią makijaż i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona. Cienie dobrze się nakładają i pięknie wyglądają na powiecie. 

Szczotkę wybrałam w wariancie pomarańczowo - żółtym, te kolory są tak energetyzujące, że aż chce się czesać. Na początku byłam trochę rozczarowana, bo nie widziałam efektu 'wow' - suche włosy rozczesuje bardzo dobrze, ale nie jest lepsza od mojej szczotki z włosiem dzika z Rossmanna. Zachwyciła mnie dopiero, gdy zaczęłam czesać mokre włosy - żadna moja szczotka do tej pory nie robiła tego tak dobrze!

I zbliżenie na cienie. Możecie je obejrzeć i poczytać o nich na tysiącu innych blogów, ale wychodzę z założenia, że każde kolejne zdjęcie i kolejna opinia może się komuś przydać.

Jak mówiłam, za mną już jeden makijaż z użyciem tej palety i moje pierwsze wrażenie jest korzystne, ale to za mało, by wydawać opinię na jej temat.

Oczywiście, nie mogłam przegapić promocji - 49% w Rossmannie. Na szczęście, umiar zwyciężył i nie wyniosłam pół sklepu, ale coś tam małego dla siebie wyszukałam.

Na łupy do Rossmanna udałam się do największej drogerii w okolicy, przy Parku Szczęśliwickim. Zdecydowałam się na osławiony Color Tatoo. Nie było Permanent Taupe, więc wzięłam On and On Bronze. Tego samego dnia kupiłam też kremik Bielendy Pharm na naczynka.
(Permanent Taupe też już kupiłam, wczoraj w drodze z pracy zaszłam do raczej małego Rossmanna i był! jeden, samotny, w dodatku nieotwierany... Oczywiście, od razu znalazł się w koszyku)

W drogerii Blue w Halach Banacha była chyba dwa albo trzy tygodnie temu promocja -20% na cały asortyment. Dowiedziałam się o niej przypadkiem, robiąc zakupy na hali spożywczej. Kupiłam moją ulubioną emulsję do higieny intymnej oraz nowość tej marki, peeling o zapachu zmysłowej wiśni. Pachnie smakowicie.

To tyle. Usprawiedliwiam się, że wszystko kupiłam w okazyjnych cenach, ale czy to naprawdę dobre wytłumaczenie..?  

Pozdrawiam z deszczowej Warszawy. Jest tak paskudnie, że cieszę się, że nie brałam urlopu i spędzam weekend w domu. ;)
Fifuwajka :*

8 komentarzy:

  1. Fajne zakupy, bez zbednych szaleństw ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne zakupy! paletka cieni boska,kosmetyki z Bielendy też mi w oko wpadły i szczotka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cienie są naprawdę super. Podobno w Krakowie w Jasmin mają szafę Sleeka, fajnie byłoby gdyby inne drogerie je wprowadziły, na przykład Rossmann, tak żeby nie trzeba było ich zamawiać przez internet. Chociaż zakupy w Minti Shop były bardzo przyjemne, to i tak wolę obejrzeć kosmetyki w sklepie przed zakupem.

      Usuń
  3. mi w kwietniu też wpadł płyn Garnier i póki co jestem z niego bardzo zadowolona :)
    planuję również zakup szczotki, bo aktualnie używana zaczyna już gubić włosię, ale nie wiem czy inwestować w TT, bo raczej rzadko się czeszę a na mokro to już w ogóle! może pomyślę nad to rosmanową z włosiem dzika

    OdpowiedzUsuń
  4. Rossmannowska szczotka z włosia dzika jest świetna. Jedyny problem jest z jej czyszczeniem, przyciąga mnóstwo kurzu, a ponieważ włosie jest gęste, to ciężko ją dokładnie wymyć. Poza tym jednym minusem, nie mam żadnych zastrzeżeń. Rozczesuje wszystko, a moje włosy naprawdę uwielbiają się plątać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zakupy! Mam ten sam TT, a na gąbeczkę RT też się czaję ;-) Zazdraszczam mieszkania w takim miejscu, dla mnie zakupy to zawsze daleka wyprawa ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego zazdrościć. Ta lokalizacja i ciągłe pokusy zakupowe to nie tylko zagrożenie dla portfela, ale i dobrego życia w związku. Mój mąż coraz częściej pyta, czy ja tego wszystkiego naprawdę potrzebuję... ;)

      Usuń
  6. Świetne zakupy :) Widzę, że zdecydowałaś się na moją ulubioną paletkę Sleeka ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...