środa, 6 sierpnia 2014

Subiektywny wybór najlepszych kosmetyków (i nie tylko) lata 2014

Nie będzie to typowe zestawienie kosmetyków na lato. Zabraknie w nim kremów do opalania i po opalaniu, turkusowej kredki do oka i innych rzeczy, które latem zawsze kupowałam i lubiłam. W tym roku wakacje spędzam głównie w biurze, nigdzie nie wyjeżdżamy, więc i wybierane przeze mnie produkty są specyficzne. Doskonale jednak wpisują się w klimat lata w mieście.

Nie pokażę kolorówki, ponieważ mój makijaż jest bardzo podobny do tego, jaki noszę przez resztę roku. W tygodniu  jest to makijaż raczej biznesowy, czyli podkład, puder, neutralne cienie do oczu, kredka, tusz, róż do policzków w naturalnym odcieniu, beżowo-różowa pomadka/błyszczyk, w weekend czasem robię tylko brwi i kładę krem BB, a czasem nic :)

Jednak jesli chodzi o pielęgnację i zapachy pokażę Wam sporo kosmetyków.


Bardzo przyjemnym kosmetykiem pielęgnacyjnym o tej porze roku jest sorbet do ciała The Body Shop. Ma on bardzo niespotykaną 'suchą' i nietłustą konsystencję, trzymając go w lodówce, możemy sprawić, że nie tylko nawilży on skórę, ale także da przyjemną ochłodę. Co ważne latem, błyskawicznie się wchłania.. Mój wariant zapachowy to Moringa - oszałamiający upajający kwiatowy zapach.

Bardzo przypadły mi do gustu kosmetyki z linii Sea Island Cotton Bath& Body Works - mają niesamowicie świeży i nieprzytłaczający zapach, idealny na upały. Żel jest niewiarygodnie wydajny. Zużycie na zdjęciu to prawie dwa tygodnie codziennego stosowania. Masełko stosuję po depilacji albo kiedy potrzebuję większego nawilżenia. Bardzo ładnie nawilża, jak na masło dobrze się rozprowadza i wchłania, stosuję go jednak minimalną ilość i wyłącznie na noc.

Krem do ciała CC od Bielendy to idealne rozwiązanie dla bledzioszków takich jak ja. Nie tworzy smug, dobrze się nakłada, błyskawicznie poprawia koloryt skóry. Nie zastąpi trzech tygodni wakacji nad morzem, ale blada skóra nie jest aż tak porażająca.

Masełko do ciała The Body Shop Wild Argan to już tłuścioszek - latem dla mnie nadaje się do stosowania na miejsca przesuszone, jak łydki czy łokcie albo na dłonie lub po depilacji. I w takiej roli u mnie sprawdza się znakomicie. Więcej tu

Serum do twarzy Elixir 7.9 to dla mnie odkrycie tego lata. Błyskawicznie się wchłania, stosuję je także rano pod krem z filtrem i nie czuję, jakbym miała tysiąc warstw, moja skóra nie jest przeciążona. Ładnie nawilża skórę, póki co tylko bogaty skład potwierdza obiecywane działanie przeciwzmarszczkowe. Przekonamy się za parę lat :)

Kolejnym zdecydowanym ulubieńcem jest krem do twarzy z filtrem Oasis od Oriflame. Ma wysoki filtr SPF35, dobrze nawilża i ładnie zachowuje się na twarzy. Nie powoduje bielenia ani mocnego połysku jak inne tego rodzaju produkty.

 Maseczkę Masło Kakaowe uwielbiam - nawilża skórę i pachnie po prostu przepięknie. Zachwyciło mnie tak bardzo, że byłam nawet w sklepie, żeby kupić jakieś mazidło z tej linii do ciała, ale wszystkie oprócz masła są oparte na parafinie, a masełek na razie mam zapas.

Żel antybakteryjny do rąk The Body Shop fantastycznie pachnie kokosem, bardzo naturalnie, oczyszcza dłonie i nie zawiera triclosanu podejrzewanego o działanie rakotwórcze. Czuję, że to nie pierwsze i nie ostatnie opakowanie. Idealny kosmetyk dla osób jeżdżących komunikacją miejską.


 Tego lata szczególnie uwiodło mnie również kilka zapachów.

Są to trzy mgiełki do ciała, dwie wody toaletowe i jedna woda perfumowana.
Ogólnie, latem często sięgam po mgiełki. Mam ich bardzo dużo i bardzo odpowiada mi taka forma zapachu, zwłaszcza kiedy na dworze temperatury przekraczają 25 stopni. Wśród nich jednak są takie, które wybieram zdecydowanie częściej i które najlepiej sprawdzają się w upały.

Mgiełka Carried Away Bath & Body Works to świeży i lekki zapach. Wyczuwam głównie biały kwiaty i piżmo, ale w chłodnym rześkim wydaniu. Bardzo ładny i rzeczywiście odświeżający - dobry na upały.

Mgiełka Aimi Oriflame inspirowana dalekim wschodem, pachnie kwiatami i herbatą. To sprawdzone połączenie na tę porę roku. Jest równie ładna i wygodniejsza w uzyciu, bo ma mniejsze, bardziej poręczne opakowanie.

Mgiełka Love Spell  od Victoria's Secret to uroczy owocowy zapach z delikatnym, ale naprawdę subtelnym dodatkiem kwiatów. Zdecydowanie króluje tu brzoskwinia. Zapach jest po prostu śliczny i chcę mieć duże opakowanie!

Woda toaletowa Vivacity to kolejne połączenie kwiatowo - owocowe. Przede wszystkim, wyczuwam w niej nutę słodkiego grejpfruta i odrobinę kwiatu pomarańczy. Jest to zapach teoretycznie dosyć cytrusowy, ale nie zaliczyłabym go do kategorii sportowych (a tam moim zdaniem ląduje 90% zapachów cytrusowych), a raczej dziewczęcych. Śliczny i zwraca uwagę otoczenia.

Woda So Elixir edt jest przepiękna - cudowny jaśmin! Po prostu wspaniały. Lekka i słodkawa, nieprzytłaczająca, a jednocześnie bardzo kobieca. Uwielbiam. Jeśli kiedyś postanowią ją wycofać, wykupię cały sklep.

I na koniec zostawiłam sobie perełkę, czyli Bvlgari Mon Jasmin Noir - dla mnie idealny zapach na lato, pasujący na większe wyjścia i na specjalne okazje.Jest przepiękny, był moim wyborem na ślub. Znów jaśmin, tyle, że w bardzo zielonej odsłonie, ten zapach to świeżo zerwane listki i białe oszałamiające kwiecie a to wszystko na piżmowej bazie. CU-DO!


I kilku niekosmetycznych faworytów ostatnich miesięcy.

Jest tu między innymi wspaniała świeca Pineapple Mango z Bath&Body Works, która cudownie owocowo i bardzo intensywnie pachnie. Bardzo wakacyjny zapach!

W moim zestawieniu nie mogło zabraknąć zdrowych i pysznych przekąski czyli orzechów nerkowca, orzechów brazylijskich i słodkich migdałów. Ja polecam zwłaszcza te z Rossmanna, są dobrej jakości i łatwo dostepne.

W ciepłe miesiące króluje u mnie też zielona herbata i sok z aloesu.
 W sumie to u mnie w domu mamy latem trzy podstawowe napoje:
- woda Muszynianka, zapomniałam o niej podczas robienia zdjęć (zawiera dużo magnezu, dobra dla osób przepracowanych)
- woda Muszynianka z dodatkiem soku z aloesu (sok z aloesu ma działanie oczyszczające z toksyn, poprawia odporność organizmu)
- zielona herbata - polecam szczególnie widoczną na zdjęciu kompozycję Madame Butterfly z sieci Czas Na Herbatę

A jakie produkty są dla Was niezbędne latem?

Buziaki,
Fifruwajka

4 komentarze:

  1. i ja tego roku bardzo polubiłam mgiełki :) jakoś w normalnych wodach mi za ciężko ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w zanadrzu to serum 7.9 i koniecznie muszę spróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że jesteś zakochana w So Elixir - ja tej serii nie znoszę dla odmiany :D jaśmin w perfumach mnie odstrasza, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, So Elixir to dla mnie hit perfumeryjny. Tylko, że ja uwielbiam jaśmin w prawie wszystkich konfiguracjach ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...