niedziela, 2 listopada 2014

Zdenkowane w październiku

Kolejny miesiąc za nami. Prywatnie październik był dla mnie bardzo pracowity, stąd moja nieobecność na blogu. Listopad zapowiada się trochę spokojniejszy, mam zatem nadzieję pisać i publikować, a co z tego wyjdzie - jak zwykle, zobaczymy... :)

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić wrażeniami dotyczącymi używania pewnych kosmetyków. Jak zwykle, przeważa pielęgnacja, co zrozumiałe, pojawi się jednak również odrobina makijażu i akcesoria.


Masło Bath&Body Works było naprawdę świetnym kosmetykiem na lato.Właściwości pielęgnacyjne dość dobre. Rześki, bardzo świeży zapach doskonale sprawdzał się w upały. Kiedy jednak nastała jesień mój nos zaczął się buntować i próbowałam zużyć to masło jak najszybciej. Stety - niestety jest ono bardzo wydajne, więc trochę się z nim pomęczyłam. Niewykluczone, że kupię ponownie, ale latem.

Kremik do ciała Enigma to w zasadzie balsam, jak nie mleczko. Leista konsystencja, doskonale wchłaniająca się w skórę. Nawilżenie dla mało wymagającej skóry w sam raz. Największym atutem produktu był zapach - lubię wodę Enigma, jest bardzo kobieca i zmysłowa. 

Krem do rąk Meyer Lemon od B&BW był wspaniały. Stał u mnie na biurku w pracy od stycznia. Kiedy smarowałam nim dłonie, w całym pokoju czuć było piękny mocny cytrynowy zapach. Bardzo dobrze też pielęgnował - po każdym myciu rąk nakładałam odrobinę i nigdy nie mogłam narzekać na przesuszenie rąk w pracy.

Na noc sięgam po jeszcze bogatsze i mocniej nawilżające formuły. Ostatnio funkcję kremu do rąk pełnił u mnie przeznaczony do stóp kosmetyk Oriflame z linii Feet Up o zapachu imbiru i klementynki. Wspaniały produkt. Bardzo odżywczy, pięknie pachnący. Nie smaruję stóp codziennie, jeśli nie ma takiej potrzeby, ale od czasu do czasu użyłam go również i w tej roli. Także był znakomity. Posiada dużą zawartość mocznika. Polecam i do rąk i do stóp, bo mocno zmiękcza, nawilża i jest świetny jako kuracja na noc.

Maseczki Swedish Spa do stóp używałam zgodnie z przeznaczeniem. Również była świetna. Ogólnie Oriflame, ma wspaniałe kosmetyki do stóp. Nawilżała, była bardzo tłusta, ale po nocy z tą maseczką i w skarpetkach Eco Tools, stopy były mięciutkie i wypielęgnowane.


Zużyłam też trochę produktów do higieny.

O peelingu Lirene szerzej pisałam tu

Podobnie, polubiłam się z peelingiem o zapachu kawy Joanny. Mój nos był oczarowany. Zdzieranie również na plus, kosmetyk złuszczał, ale nie podrażniał. 

Co robi na zdjęciu kosmetyk dla mężczyzn? Jest to żel do golenia, ale mój mężczyzna zaczął nosić bródkę, więc postanowiłam wykończyć go sama. Cóż mogę powiedzieć? Jest bardzo dobry, zapewnia odpowiedni poślizg, nie przesusza, nóżki były zadowolone. :)

Mydło pod prysznic Kakaowe Ziaji zostawił u nas kolega, który się zatrzymał na parę dni. Nie mógł go zabrać, bo miał lecieć z bagażem podręcznym, więc przygarnęłam je ja :) Produkt dobrze myje, ładnie pachnie, nie przesusza skóry. Byłam zadowolona, choć pewnie już nie kupię. Butla jest wielka, a jak tak lubię testować nowości...

Żel pod prysznic Sea Island Cotton to podobna historia jak masełko z tej linii. Ze względu na zapach uwielbiałam je latem, jesienią już mniej, wydajne szalenie. Chętnie sięgnę po inne zapachy tej marki.

Body Scrub Discover to nie scrub, a żel, bo drobinek w nim jak na lekarstwo i słabe jakieś są - od tego trzeba zacząć. Ale! Kosmetyk sam w sobie, kiedy zapomnimy o obietnicach producenta, jest naprawdę sympatyczny. Ślicznie owocowo, pachnie dobrze myję, zamknięty jest w ładnej miękkiej tubie. Wycofali go, a szkoda - będę go miło wspominać.


Szamponowi Hamamelis poświęciłam osobny post. Swoje zdanie podtrzymuję, a poznacie je tu

Wykorzystałam też dwie odżywki do włosów i obie bardzo mi się spodobały. Zarówno odżywka HairX Oriflame do włosów farbowanych jak i  odbudowująca z karite marki Yves Rocher wygładzały i chroniły włosy. Moja czupryna nie jest może bardzo wymagająca, ale doceniam każdy kosmetyk, który utrzymuje jej dobry stan. Odżywkę Yves Rocher kupię ponownie, a z Oriflame mam chęć wypróbować kolejne warianty.

Suchy szampon Batiste to dla mnie kosmetyk i zły, i dobry. Robi swoją robotę, odświeża włosy, poprawia ich wygląd i pięknie pachnie. Wszystko byłoby super, ale jest chyba trochę zbyt agresywny dla mojej skóey głowy - staram się sięgać po niego raczej rzadziej niż częściej.


Zużyliśmy z mężem również sporo różnych mydełek.

Wykończyliśmy trzy warianty mydeł w płynie Ziaji - wszystkie miały podobne właściwości, czyli dobre. Wydajność przeciętna i to chyba jedyny minus, cena też standardowa jak na taki produkt, na pewno nie wysoka.

Mydełko z Oriflame w płynie również dobrze się spisało. Co tu więcej napisać o mydle? Jest trochę drogie, więc kupię jeszcze na pewno, o ile będzie w jakiejś dobrej ofercie cenowej.

Mydła w kostce Oriflame to moi ulubieńcy. Nic im nie mogę zarzucić, a kupuję ich i zużywam sporo. Ładnie pachną, dobrze myją, nie rozmiękają, niektóre mają fajne kształty.

Żele antybakteryjne do rąk to moje must have. Wykończyłam dwa - jeden z arniką z Yves Rocher, drugi z Bath&Body Works, oba były skuteczne, ale B&BW zdecydowanie wygrywa zapachem. Jest przepiękny. Zdaję sobie jednak sprawę, że to drugorzędna sprawa w tego rodzaju kosmetyku. Oba bardzo dobrze odświeżały ręce i stanowiły ratunek podcas jazdy komunikacją miejską.


Większość zużytych kosmetyków do pielęgnacji twarzy również mi się sprawdziła. Lubię maseczki Purederm - wszystkie do tej pory dobrze nawilżały moją skórę, również ta na zdjęciu.

Maseczka z liśćmi zielonej oliwki Ziaji również przypadła mi do gustu - kremowa i nawilżająca dobrze sprawdzała się jako odżywczy kompres po peelingu. Jest niedroga i na pewno jeszcze ją kupię.

Tonik do cery trądzikowej Bielendy to bardzo udany kosmetyk. Na pewno jeszcze go kupię. Więcej tu

Kremik pod oczy tej saej marki przeznaczony był do skóry 40+. Sama mam 25 lat, ale takie bogatsze kremy lubię stosować okresowo na noc. Nie zawiodłam się również na tym, dla mojej skóry pod oczami był w sam raz. Dobrze nawilżał i nie przeciążał jej.

Aaaaa.... Tego kosmetyku nie lubiłam -maski z Beautycycle .Miało być 3w1 Ale nie, ten kosmetyk nie robił nic. Za zadanie miał złuszczać, nawilżać i rozświetlać cerę. Stosowałam go zgodnie z zaleceniami zarówno jako maseczkę i jako peeling. Nie zauważyłam żadnego działania. 

Masło do demakijażu The Body Shop szerzej opisałam tu


Wykorzystałam dwie pasty do zębów Ziaji - nadal bardzo odpowiada mi szałwiowa bez fluru, na pewno się sięgnę jednak więcej po po pastę dla dzieci bez fluoru z ksylitolem. W przeciwieństwie do 'dorosłej' siostry była bardzo słodka i w ogóle nie odświeżała.

Płyn do higieny intymnej Bielendy pokazuję Wam na okrągło, ponieważ to mój absolutny faworyt. Coraz trudniej, niestety, je dostać. Bywało w Hebe, ale już go tam nie widuję. 

Próbka wody Quelques Notes De Amour nie zachęciła mnie do zakupu. Lubię różę w perfumach, ale chyba mam już trochę dośćtej nuty. Sam zapach niezły, ale znam lepsze, nawet tej samej marki (So Elixir).

Ja również skusiła się na wosk Yankee Candle, ale chyba to uzależnienie mnie nie dopadnie. Owszem, pachniał długo i mocno, ale chyba wolę klasyczne olejki. Na plus to, że mój zapach (lilac petals) idealnie odwzorował słodycz kwiatu bzu. Coś pięknego!

No i tarka z The Body Shop, która się rozkleiła. Małe rozczarowanie. Lubię ich akcesoria, mogłyby jednak być trochę bardziej trwałe...





 I na koniec kolorówka. Wykorzystałam kolejne opakowanie tuszu VolumeBuild. Obok Wondera, to jeden z najlepszych tuszy Oriflame. Pogrubia i zagęszcza, jest również trwały. Solidny kosmetyk.

Korektory Multi Mineral Bell cenię za ładne kolory, dostępność, dobre wtapianie się w skórę i niską cenę. Nie przesuszają, ładnie wyglądają, choć nie grzeszą trwałością. Dopóki będzie na rynku, pewnie będę kupować od czasu do czasu.

Konturówka nude z linii Giordani  Gold Oriflame to również lubiany przez mnie kosmetyk. Z niezrozumiałych przez mnie powodów ją wycofują i to akurat ten, najbardziej uniwersalny odcień.

Kredka do oczu Hypoallergenic Bell to kolejny porządny kosmetyk. Ładnie wyglądała na oczach, była dość miękka, miała udany odcień chłodnego ciemnego brązu. Nie kosztowała wiele, jeśli kiedyś jeszcze ją spotkam - kupię. 

Uffff... to wszystko ja zużyłam? Palce mi zdrętwiały od stukania. 
Znacie któreś z tych kosmetyków?

Buziaki,
Fifruwajka

5 komentarzy:

  1. też bym chciała tyle zużywać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba tylko nie otwierać nowych rzeczy zanim zużyjemy stare. :) I samo się zużywa, nawet nie wiem kiedy to wysmarowałam wszystko.

      Usuń
  2. gratuluję ogromnego denka! u mnie w październiku bardzo skromnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje denko jest z około dwóch miesięcy ;)

      Usuń
  3. Ale duże denko :) u mnie aż tyle nie ubyło z półki :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...