środa, 25 lutego 2015

Zakupy w lutym

W styczniu pisałam, że zrobiłam już zakupy wyprzedażowe w Bath&Body Works. Niestety lub stety, marka przedłużyła wyprzedaż o jeszcze kilka dni i znowu pojawiła się promocją wiązana 3+3. Domyślacie się, jak to się skończyło? Odpowiedź poniżej.


Skusiłam się na żel pod prysznic Peach&Honey, płyn do kąpieli Velvet Sugar, peeling do ciała Apricot&Honey, dwa kremy do ciała Amber Blush (jeden dla mnie, drugi dla mamy), oraz śliczny świecznik/kominek. Każda z tych rzeczy kosztowała nie więcej niż 15 złotych. Biorąc pod uwagę ich super wydajność, nie jest źle, uważam. Jako prezent walentynkowy od marki (za napisanie walentynki) dostałam żel antybakteryjny (mój ma zapach Sweet Pea).


W Rossmannie kupiłam sobie kurację Isany ( w pełnej cenie 5 zł - zawrotna suma, akurat była jedna sztuka, zazwyczaj zastaję puste półki) oraz uzupełniacz do wody do prasowania. Uwielbiam ten produkt, zarówno ja i mąż chwalimy sobie zmiękczające działanie pachnących wód tej marki. Za niecałe 7 złotych dorwałam dwupak Ziaji: płyn dwufazowy i krem foto-ochronny.  ;)


Mailingi Yves-Rocher rzadko mnie kuszą, ale ten lutowy okazał się na tyle atrakcyjny, że moja noga po ponad pół roku znów stanęła w sklepie. Przy dowolnym zakupie można było otrzymać płyn do kąpieli/żel pod prysznic z linii Les Plaisirs Nature. Wybrałam ten o zapachu owsa, a dowolnym zakupem okazała się odżywka regenerująca do bardzo suchych włosów. Zapłaciłam niecałe 10 złotych.

kolory pomadek od lewej: 26, 21,10

Od roku przynajmniej raz w tygodniu mijałam stoisko Golden Rose, nawet się przy nim nie zatrzymując. Ostatnio jednak to się zmieniło i zainteresowałam się produktami marki. Najpierw kupiłam jedną z wychwalanych pomadek Velvet Matte (21) i czekoladowo-bordowy lakier do paznokci, za kilka dni wróciłam po kolejny kolor pomadki (10), a po tygodniu po jeszcze jeden (26). Pomadki są rewelacyjne i naprawdę niedrogie, ciężko się im oprzeć - muszę się przyznać, że wciąż myślę nad kolejnymi kolorami.


Od lewej swatche kolorów 26, 21 i 10. 21 to typowy oranż, 26 i 10 to ciepłe róże, 26 jest odrobinę jaśniejszy.


W Hebe moją uwagę zwróciły duże przeceny linii Home Professional Farmony (wszystko kosztowało poniżej pół ceny). Zdecydowałam się na perełki do kąpieli dłoni, maskę do dłoni i maskę liftingująco-odmładzającą do twarzy.

W Rossmannie przy okazji zakupów niekosmetycznych, wrzuciłam chusteczkę brązującą.


Jestem bardzo ciekawa tych kosmetyków. Po obniżce ceny były bardzo atrakcyjne, przykładowo za 280 ml maski do dłoni zapłaciłam niecałe 15 złotych. Ma wygodną pompkę, więc będę ją stosować zamiast kremu na noc.


Do Hebe wróciłam jeszcze raz pod koniec miesiąca. Dokupiłam płyn dwufazowy Farmony (około 12 zł za 280 ml), przecenione słynne serum Bielendy (21 złotych), do którego gratis dostałam płyn micelarny w żelu za grosz).


Nie oparłam się również promocjom Super-Pharm. Po pierwsze, dostałam kupon na emulsję Lactacyd. Mogłam ją odebrać w zamian za zebrane punkty. Zapłaciłam za nią 1 grosz.

Pojawiła się również promocja na kremy do twarzy -40%, w ten oto sposób kupiłam krem nawilżający Bielendy Super Power Mezo krem, który od dawna za mną chodził, za około 14 złotych.

Przy zakupach powyżej 25 złotych, tusz Colossal mozna kupić za 10 złotych. Źeby spełnić ten warunek dokupiłam jeszcze trzy produkty: oliwkową wodę tonizującą Liście Oliwki Ziaji za 6,37 zł (akurat kończy mi się tonik), żel pod prysznic Dove za 8,90 zł (dawno nie używałam żadnego produktu tej marki - zobaczymy) i chwalony krem do rąk Evree różowy do skóry suchej i wrażliwej za 6 złotych.

A w Rossmannie (zajrzałam naprawdę tylko na chwilę!) wypatrzyłam przecenioną maseczkę z białą glinką Bielendy w ofercie Cena na do widzenia.


 Następnym razem, kiedy poszłam do Rossmanna tylko po wsuwki do włosów, wypatrzyłam peelingi Tołpy w ofercie cena na do widzenia. Kupiłam jeden, bo chwaliły je youtuberki, a Tołpa jako marka nigdy mnie nie zawiodła.

W aptece kupiłam polecony mi przez panią dermatolog szampon przeciwłupieżowy Pirolam. Do tej pory byłam wierna Zoxin-Medowi, ale zdaniem mojej lekarki, lepiej stosować szampony z różnymi czynnikami aktywnymi naprzemiennie. Zobaczymy, jak to będzie.

Taki krótki miesiąc, a tych zakupów jest naprawdę niemało. Spodziewajcie się marca obfitego w recenzje ;)

Buziaki,
Fifruwajka

3 komentarze:

  1. Jak to dobrze, że Bath&Body Works mam w centrum, a nie w mojej dzielnicy i do tego mam małe dziecko, którym w ciągu dnia zajmuję się sama :) podczas promocji wyczyściłabym portfel do granic możliwości ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pracuję obok Galerii Mokotów i niestety, ciężko oprzeć się wyprzedażom ;)

      Usuń
  2. ile wspaniałości :D aż zamarzyły mi się maleńkie zakupki ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...