niedziela, 28 czerwca 2015

Co nowego w czerwcu? - podsumowanie zakupów kosmetycznych

Cześć!

Nareszcie! Ruszyły wyprzedaże! :) Oczywiście, swoje pierwsze kroki skierowałam do The Body Shop i Bath&Body Works, jednak tylko w tym  pierwszym sklepie zrobiłam zakupy. Co do Bath&Body Works wciąż czekam na pogłębienie wyprzedaży i jakąś ofertę łączoną (2+2, poproszę). 


Wybrałam dla siebie m.in. super zestaw kosmetyków o zapachu mango: masło do ciała, peeling, wodę toaletową i masełko do ust. Set zawierał także myjkę kąpielową. Za całość zapłaciłam 99 złotych.


Pachną cudownie owocowo i zostawię je sobie na jesień/zimę żeby przypominały mi o lecie.


Skusiłam się również na kilka innych drobiazgów ze sklepu: dwa żele antybakteryjne o zapachu absyntu (5 zł każdy z 10 zł), maseczkę absyntową do dłoni (29 zł zamiast 59 zł), żel czekoladowy (12,50 zł zamiast 25 zł) i mgiełkę brzoskwiniową (29 zł zamiast 59 zł). Za ukończenie pierwszego poziomu na karcie stałego klienta mogłam wybrać sobie żel pod prysznic. Mój wybór padł na moringę.


Absyntowe kosmetyki mają łagodny, świeży, ziołowy zapach. Masełka już używałam na noc pod rękawiczki i pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne.


Żel czekoladowy jest cudowny. Pachnie słodko i baaardzo spożywczo. Będę się nim rozpieszczać zimą.

Mgiełka brzoskwiniowa jest bezbłędna. Pachnie bardzo naturalnie i świeżo, idealna na lato. Bardzo ładne, poręczne opakowanie.

Żel pod prysznic Moringa ma intensywny kwiatowy zapach, wyróżnia się spośród owocowej gamy kosmetyków The Body Shop. Jedna z ciekawszych propozycji marki.

Uważam, że warto zajrzeć do TBS podczas wyprzedaży, ze swoich łowów jestem bardzo zadowolona.


W tym miesiącu sprawiłam sobie również pierwszego JoyBoxa - w dodatku jego wyprzedażową wersję.


W moim pudełku znalazły się: migdałowy olejek do kąpieli Kneipp, masło Shea z Organique o mlecznym zapachu, peeling Esotiq Push Up do biustu, biała glinka Mokosh,  szmaragdowozielona konturówka Mary Kay i brązowy eyeliner L'Ambre. Za całość zapłaciłam 40 zł już z przesyłką.


Zbliżenie na kolor kredki. 


W Hebe kupiłam dwie duże butle (500 ml) Biodermy za 69 złotych. Promocja wciąż trwa, także fanki tego micela niech korzystają:)


Drogerią miesiąca ogłaszam Rossmanna, w którym zakupy zrobiłam w sumie kilka razy. Przy okazji jednej z wizyt w sklepie skusiłam się na kawiorową maseczkę Biovax, pędzel Real Techniques Stippling Brush, mydełko w płynie Alterry z lawendą i malwą, odstraszacz owadów ByeBye Mosquito. Kupuję też w Rossmannie batoniki figowe dla męża , na zdjęciu akurat malinowy. Podobno pyszne :)


Mój mąż używa niemal wyłącznie żeli Nivea, zmieniam mu tylko zapachy. Tym razem do koszyka wpadł Original Care.

Kupiłam też kolejne mydełko Alterry, dwa kremy Bielendy dla mamy - tak, ona też lubi kremy tej marki :), batonik figowy, tym razem wersję jagodową, oraz Setting Brush od Real Techniques.


Ten pędzelek jest polecany do aplikacji korektora, rozświetlacza, blendowania. Wkrótce poużywam go i  napiszę o nim więcej.


Rossmann to dla mnie nie tylko źródło kosmetyków :) Kupuję w nim sporo chemii gospodarczej i jedzenia. Postanowiłam, że pokażę Wam co jeszcze ciekawego i sprawdzonego ma w ofercie ten sklep. Soda oczyszczona to produkt niesamowicie wszechstronny - i na okłady na posiniaczone miejsca, i do prania, i do sprzątania, ma mnóstwo zastosowań, a w Rossku można ją dostać w poręcznym dużym opakowaniu.

Od lat jestem wierna wodzie do prasowania Pachnącej Szafy. Idealnie odświeża ubrania i pomaga rozprostować zagniecenia. Zapach Zanzibar jest śliczny i świeży, nadaje się do męskiej i damskiej odzieży, nie konkuruje z zapachem perfum.

Magiczne gąbeczki z Rossmanna są naprawdę magiczne! Powiedziała mi o nich koleżanka z pracy i regularnie je kupuję. Czyszczę nimi fugi, mam jasne fugi na podłodze w kuchni i przedpokoju, idealnie usuwają z nich brud.


Wiele dziewczyn używa octu jabłkowego do płukania i nabłyszczania włosów. Ja zakwaszam nim potrawy, dodaję go do zup, sałatek, sosów. Ten z Rossmanna jest tani, bio, łatwo dostępny i dobrej jakości. Stała pozycja na mojej liście zakupów.

Po raz pierwszy kupiłam dwa mydełka - ogórkowe Himalaya Herbals w kostce i Isanę w płynie w wersji Sensitive. Obu jestem bardzo ciekawa.


Jeszcze raz zajrzałam do Rossmanna i w 'Cenie Na Do Widzenia' upolowałam szampon Alterry z figą i olejkiem makadamia. Zobaczymy jak się u mnie spisze. 

Kupiłam kolejne opakowanie żelu  BeBeauty - jestem od niego uzależniona!

I jeszcze raz zrobiłam zakupy w The Body Shop - skusiłam się na żel antybakteryjny do dłoni o zapachu grejpfruta - pachnie czadowo! - i krem do rąk z marihuaną z myślą o moim mężu i jego przesuszonych dłoniach. Podobno to ich najlepszy krem, pachnie też dość męsko, więc powinien mu się spodobać.

Teraz już tylko czaję się na B&BW i ich totalną wyprzedaż. Muszę się Wam przyznać, że mam zamiar trochę poszaleć. Raz się żyje :)

A Wy macie jakieś plany wyprzedażowe? 

Buziaki, 
Fifruwajka

3 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...