niedziela, 6 marca 2016

Ulubione maseczki za grosze - Babuszka Agaffi

Cześć,

szał na rosyjskie kosmetyki zdecydowanie się wyciszył, ale w mojej pielęgnacji ten boom trwa w najlepsze. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale te kosmetyki mnie uzależniły. Uwielbiam ich niskie ceny i zauważalne działanie na cerę. Obok maseczek z glinką, Babuszka Agaffi rządzi w moich maseczkowych zbiorach!

Górny rząd (od lewej): maseczka odmładzająca, maseczka-lifting do twarzy tonizująca, ekspres maska odświeżająca;  Dolny rząd (od lewej): daurska maseczka tonizująca, maska witaminowa fitoaktywna


W tej chwili mam większość z dostępnych wariantów. nie próbowałam chyba tylko tych oczyszczających. Tak się składa, że od oczyszczania mam glinki :)

Moja ogólna opinia na temat tych masek jest bardzo dobra. Dobrze działają, ale przy założeniu, że stosujemy je często i regularnie, to nie są produkty, które dadzą zauważalną różnicę 5 minut po nałożeniu. 

Jeśli jednak maseczka stanie się częścią codziennego rytuału pielęgnacyjnego, ma szanse zauważalnie wpłynąć na stan cery. Ja stosuję je na zmianę, różne rodzaje, przeplatam je też maseczkami glinkowymi, nawilżającą maską z Planety Organica, oraz maską z owsem i miodem, maseczkami Avy i Ziaji. Od jakiegoś czasu codziennie po oczyszczeniu buzi, stosuję wieczorem wybraną maseczkę, dopiero po jej zmyciu tonizuję buzię, kładę serum, olejek lub krem. Taka pielęgnacja bardzo mi służy, ale tak częste stosowanie maseczek byłoby kosztowne gdyby te produkty były drogie. Na szczęście ani glinki ani maseczki Agaffi takie nie są i nie muszę być oszczędna.

Jak widzicie na zdjęciu, 3 rodzaje masek są kremowe: maseczka odmładzająca, maseczka-lifting do twarzy tonizująca oraz daurska maseczka tonizująca. 

Wszystkie mają zbliżone działanie - nawilżająco - łagodzące i przyjemne konsystencje. Różnią się zapachem i odrobinę konsystencją, maksa-lifting jest najbardziej lejąca. Ogólnie jednak wrażenie po ich zmyciu jest podobne - skóra jest miękka i nawilżona, gładka. Nie sądźcie jednak, że to oznacza, że składy są podobne, otóż nie - już od samego początku listy inci maseczki te mają odmienne składniki. To akurat dobrze, bo stosując je naprzemiennie, karmimy skórę różnymi potrzebnymi jej składnikami, ekstraktami. 

2 pozostałe maski w moi posiadaniu są już zupełnie inne.

Ekspres maska odświeżająca ma konsystencję żelową i pozostawia chłodne wrażenie na skórze. Cudownie pachnie melonem i miętą. Będzie zbawieniem w upały - zamierzam ją jeszcze wkładać do lodówki. Nie zmiękcza skóry tak jak 3 poprzednie - po zmyciu cera jest przyjemna w dotyku i sprawia wrażenie nawilżonej, ale efekt nie jest równie intensywny jak po kremowych maskach. To zdecydowanie produkt na lato, a nie na sezon grzewczy.

Ostatnia  (witaminowa) jest najbardziej ciekawa i nietypowa. Ma konsystencję średnio gęstej papki, która pod wpływem ciepła dłoni oraz na twarzy staje się oleista i jakby lejąca. Nic jednak nie spływa. W maseczce zatopione są delikatne drobinki, które nie nadają się do masażu :) 
Buzia po maseczce jest również nawilżona, gładka, zdrowo zaróżowiona i w dobrej kondycji. Ciekawe jest to, że maseczka trochę rozgrzewa twarz zaraz po nałożeniu, ale efekt ten ustępuje i nie wiąże się z żadnym podrażnieniem cery. Taki bajer chyba. Tak czy siak, ma najwyższą cenę i najbardziej imponujący skład. Może to autosugestia, ale wydaje mi się, że działa najintensywniej spośród wszystkich tych masek.

A jakie są Wasze odczucia? Znacie się z marką Babuszka Agaffi?

Udanej niedzieli & buziaki,
Fifruwajka

4 komentarze:

  1. Znam znam i również lubię te maseczki, także wersje oczyszczające, polecam wypróbować dziegciową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie chyba nie mam innego wyjścia i muszę ją kupić ;)

      Usuń
  2. Mam tylko wersję odmładzającą, którą bardzo lubię :) Maseczka witaminowa bardzo mnie zainteresowała, chętnie wypróbuję.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również lubię te maski. Szczególnie niebieską, oczyszczającą :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...